• Wpisów:1263
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:7 dni temu
  • Licznik odwiedzin:6 507 / 2433 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Se il momento stesso non coesistesse con sé come presente e passato, esso non passerebbe mai, e non vorebbe mai a rimpiazzarlo un nuovo presente.
Gilles Deleuze / Marcel Proust e i segni
 

 
Niewątpliwie przypominając sobie ich rozmowy, myśląc tak o niej, kiedy był sam,
w swoich romantycznych marzeniach Swann przyzywał obraz Odety, ot, wśród obrazów
wielu innych kobiet; ale gdyby dzięki jakiejś okoliczności (lub nawet poza nią, ile że
okoliczność ta może nie mieć udziału w istnieniu dotąd utajonego, a nagle ujawnionego
stanu) obraz Odety wchłonął wszystkie te marzenia; gdyby się już stały nieodłączne od
jej wspomnienia, wówczas braki jej fizyczne nie miałyby żadnej wagi ani to, czy jej uroda
była wprzód w guście Swanna. Ciało jej, stawszy się po prostu ciałem kobiety kochanej,
byłoby odtąd jedynym zdolnym mu dać rozkosz i cierpienie.
Proust - w stronę Swanna
 

 
Ale dla człowieka
takiego jak Vinteuil boleśniejsze niż dla kogokolwiek innego musiało być pogodzenie
się z sytuacją, którą niesłusznie uważa się za wyłączny przywilej cyganerii; sytuacja ta
powtarza się za każdym razem, kiedy przywara szuka sobie miejsca i bezpieczeństwa. Skazę
tę rozwija w dziecku sama natura, czasem po prostu mieszając przymioty ojca i matki jak
kolor ich oczu. Ale z tego, że Vinteuil znał może prowadzenie się córki, nie wynika,
aby jego kult dla niej miał się zmniejszyć. Fakty nie wnikają w świat, w którym żyją
nasze wierzenia; nie zrodziły ich i nie niszczą. Fakty mogą zadawać wierzeniom kłam,
nie osłabiając ich, tak jak potop nieszczęść lub chorób może nawiedzać bez przerwy jakąś
rodzinę, nie każąc jej zwątpić o dobroci Boga lub o wiedzy lekarza. Ale kiedy pan Vinteuil
myślał o córce i o sobie z punktu widzenia świata i własnej ich reputacji, kiedy sobie
uprzytomniał stopień, jaki zajmują w opinii, wówczas formułował swój sąd ściśle tak,
jakby to uczynił najbardziej wrogi mu sąsiad z miasteczka. Czuł się wraz z córką na samym
dnie, a wzięcie20 jego nabrało od jakiegoś czasu owej pokory, owego szacunku dla tych,
którzy znajdowali się powyżej niego i na których patrzał z dołu (choćby byli wprzód
bardzo poniżej niego); owej potrzeby wspinania się do nich, która jest mechanicznym
prawie następstwem wszelkiego upadku.
Proust - w stronę Swanna
 

 
Ale dzień, w którym (podczas gdy ojciec przedkładał radzie familijnej sprawę pana
Legrandin) zeszedłem do kuchni, był jednym z dni, gdy Caritas Giotta, bardzo chora od
swego niedawnego porodu, nie mogła wstać; Franciszka, pozbawiona pomocy, spóźniała
się. Kiedym się znalazł na dole, była w trakcie zabijania kurczęcia. Jego rozpaczliwy a bar-
dzo naturalny opór — oraz towarzyszące mu krzyki podnieconej Franciszki, która siliła
się przeciąć kurczakowi szyję pod uchem i krzyczała: „paskudne bydlę! paskudne bydlę!
— stawiały świętą słodycz i namaszczenie naszej służącej w nieco mniej jasnym świetle,
niżby to uczyniło, w czasie jutrzejszego obiadu, to samo kurczę, swoją skórą haowaną
złotem na kształt ornatu i swoim szacownym sokiem kapiącym niby z cyborium. Kiedy
kurczę było martwe, Franciszka zebrała krew, której upływ nie zdołał zgasić jej urazy;
jeszcze w ataku gniewu, patrząc na trupa swego wroga, rzekła ostatni raz: „Paskudne
bydlę!”
Wyszedłem cały drżący; byłbym chciał, aby Franciszkę zaraz wyrzucono ze służby. Ale
kto by mi przyrządzał pączki takie ciepłe, kawę tak pachnącą, a nawet... takie kurczęta?...
I w istocie wszyscy jak ja musieli robić ten sam podły rachunek.
Proust - W stronę Swanna
 

 
Być jednością, to kiedy uczucia i rozum są ze sobą połączone
A kiedy myśl, której nie chcesz, ale przychodzi do Ciebie uporczywie, to nie znaczy, że masz ją wymazać z pamięci albo starać się jej nie widzieć. To znaczy, że suma wszystkiego, co robisz, czynisz, myślisz i postępujesz stwarza tę myśl w Tobie i nie możesz się od niej uwolnić. Dlatego nie można skupić się na tym, by wypierać tę myśl, tylko pracować nad tym, żeby ona w ogóle się nie pojawiła.
A jak? Trzeba zmienić wszystko w życiu, każdą najmniejszą część, każdy najmniejszy fragment, każdy najmniejszy szczegół musi być przemyślany. Bo każdy z tych szczegółów tworzy całość, którą jesteśmy my. Jeżeli te szczegóły są rozproszone w nas, jeżeli nie są przemyślane, jeżeli te szczegóły wypieramy i próbujemy zapomnieć, albo wydają się nam być mało ważne, wtedy nasza całość jest rozproszona, nie tworzy całości ani nie widzi sensu. I wtedy też nie jesteśmy w stanie kontrolować tego, co myślimy. Nie dziw, skoro ignorujemy te małe części, które tworzą całość.
Wtedy też naszym życiem rządzi przypadek. Ofiarujemy LOSOWI nasze ŻYCIE. Nasze życie jest kierowane przez PRZYPADEK. W takim razie dajemy przypadkowi moc do decyzji o naszym losie, o naszym szczęściu albo nieszczęściu, o naszej przyszłości.

Kiedy np. przychodzi do Ciebie myśl by kogoś uderzyć, nie będziesz nigdy w stanie sprawić, by zniknęła. A nawet jeżeli zniknie, to nie powinna była w ogóle się pojawić, prawda? A jednak, pojawia się, a ty uporczywie starasz się ją wymazać, zignorować.
Ale to błąd, bo ta myśl jest sumą wszystkich innych myśli, wszystkich innych czynów. Wszystkich małych, maluteńkich i ogromnych myśli.
Dlatego musisz pracować nad tym, by to jak żyjesz, wszystko nie dało tej myśli której nie chcesz prawa do pojawienia się! A to ogromna praca, bo jeżeli się tego podejmiesz, będziesz musiał przemyśleć wszystko i zmienić wiele!
 

 
I skoro raz powieściopisarz wprawił nas w ten stan, w którym jak we wszystkich czysto wewnętrznych stanach wszelkie wzruszenie jest zdziesięciokrotnione, w którym książka wzrusza nas na kształt snu, ale snu jaśniejszego niż te, które przeżywamy śpiąc i trwalszego we wspomnieniu, wówczas rozpętuje w jednej godzinie wszystkie możliwe szczęścia i nieszczęścia. W życiu musielibyśmy je nieraz poznawać w ciągu wielu lat; — najsilniejsze nigdy by się nam nie uświadomiły, ponieważ powolność, z jaką się przejawiają odbiera nam ich poczucie. I tak nasze serce odmienia się w życiu i to jest największy ból; ale poznajemy ten ból jedynie w czytaniu, w wyobraźni; w rzeczywistości odmienia się ono tak, jak spełniają się niektóre zjawiska natury, na tyle wolno, iż, o ile możemy stwierdzić kolejno każdy
z rozmaitych stanów, w zamian za to poczucie samej zmiany umyka się nam.
Proust - w stronę swanna
 

 
W istocie, nie umiała nigdy kupić czegoś takiego, z czego by nie można wyciągnąć
korzyści intelektualnej, tej zwłaszcza, jaką nam sprawiają piękne rzeczy, ucząc nas szu-
kać przyjemności w czym innym niż w zadowoleniu dobrobytu i próżności.

Proust - w stronę Swanna
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Il torto della filosofia sta nel presupporrezałożeniu in noi una buona volontà di pensare, un desiderio, un amore naturale del vero. Perciò la filosofia arriva soltanto a verità astratte, che non compromettono nessuno e non sconvolgono nulla.
Gilles Deleuze "Marcel Proust e i segni"
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Anche per Jean-Paul Sartre il tema più importante della prospettiva esistenzialista è quello della “scelta” come libertà fondamentale dell’uomo, il quale non possiede una natura o un’essenza prestabilita. La scelta è quindi centrale e inevitabile per l’esistenza umana: persino il rifiuto di scegliere è una scelta.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Zląkłem się tylko, że chce na doliny

Iść pytać o mnie drzewa i krzewiny.

I przypomniałem nagle wszystkie błędy,

Chwile pustoty, szaleństwa zapędy,

I czułem serce tak mocno rozdarte,

Tak jej, i szczęścia, i nieba niewarte.

Wtem obaczylem jaskółkę, z powrotem

Już leci: za nią jakby wojsko czarne:

Sosny i lipy, piołuny i cząbry,

Świadczyć przeciwko mnie -



Przebudziłem się - z obliczem ku niebu,

Z rękami na krzyż, jakby do pogrzebu.

Sen mój był cichy - łzy jeszcze płynęły

Gęsto po licach, i jeszcze wionęły

Świeżym zapachem i Włoch, i jaźminu,

I Gór Albańskich, i róż Palatynu -


Mickiewicz, śniła się zima
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
"Willst du dich selbst erkennen, so sieh, wie es die anderen treiben -
Willst du die anderen verstehen, blick' in dein eigenes Herz."
Novalis
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wisława Szymborska
Allegro ma non troppo

Jesteś piękne - mówię życiu -
bujniej już nie można było,
bardziej żabio i słowiczo,
bardziej mrówczo i nasiennie.

Staram mu się przypodobać,
przypochlebić, patrzeć w oczy.
Zawsze pierwsza mu się kłaniam
z pokornym wyrazem twarzy.

Zabiegam mu drogę z lewej,
zabiegam mu drogę z prawej,
i unoszę się w zachwycie,
i upadam od podziwu.

Jaki polny jest ten konik,
jaka leśna ta jagoda -
nigdy bym nie uwierzyła,
gdybym się nie urodziła!

Nie znajduję - mówię życiu -
z czym mogłabym cię porównać.
Nikt nie zrobi drugiej szyszki
ani lepszej, ani gorzej.

Chwalę hojność, pomysłowość,
zamaszystość i dokładność,
i co jeszcze - i co dalej -
czarodziejstwo, czarnoksięstwo.

Byle tylko nie urazić,
nie rozgniewać, nie rozpętać.
Od dobrych stu tysiącleci
nadskakuję uśmiechnięta.

Szarpię życie za brzeg listka:
przystanęło? dosłyszało?
Czy na chwilę, choć raz jeden,
dokąd idzie - zapomniało?
 

 
"Where is the Life we have lost in living? Where is the wisdom we have lost in knowledge? Where is the knowledge we have lost in information?" (T.S. Eliot, 1934)
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
So gut wieder verliebt zu sein!
 

 
Leaning out as far as he could, Iskenderian was able to grab hold of the refuse, and remove it from the whale's mouth. The whale did not hesitate to express its joy, slapping the water as it swam away. The young men couldn't help but feel awed by the experience. "I couldn't believe it. We were just laughing, couldn't believe what was happening," Iskenderian told 7 News.
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Если ты меня не любишь, то я тоже нет.
Если ты меня забудешь, то и я в ответ.
Если ты меня не любишь, то я тоже нет.
Если ты меня забудешь, то и я в ответ!
 

 
Vien quà, Donna bella, non far la smorfiosella!
Hoffman - Prinzessin Brambilla
 

 
Daher kommt es, daß wir unwiderstehlichen Zauber üben an den armen
Weibern, die vernarrt sind in alles, was in und an uns ist, in unser Gemüt, in unsre Augen, in unsre
falschen Steine, Federn und Bänder. Da gilt nicht Rang, nicht Stand; Wäschermädchen oder Prinzessin –
gleichviel! – Nun sage ich dir, mein holdes Kind, daß, täuschen mich nicht gewisse geheimnisvolle
Ahnungen, neckt mich nicht ein böser Spuk, wirklich das Herz der schönsten Prinzessin entbrannt ist in
Liebe zu mir. Hat sich das begeben, oder begibt es sich noch, so wirst du, mein schönstes Hoffen, es mir
nicht verdenken, wenn ich den Goldschacht, der sich mir auftut, nicht ungenützt lasse, wenn ich dich ein
wenig vernachlässige, da doch ein armes Ding von Putzmacherin –“ Giacinta hatte mit immer steigender
Aufmerksamkeit zugehört, war dem Giglio, in dessen schimmernden Augen sich das Traumbild der Nacht
spiegelte, immer näher und näher gerückt; jetzt sprang sie rasch auf, gab dem beglückten Liebhaber der
schönsten Prinzessin eine solche Ohrfeige, daß alle Feuerfunken aus jener verhängnisvollen Flinte
Truffaldinos vor seinen Augen hüpften und entsprang schnell in die Kammer.

Prinzessin Brambilla - Hoffmann
 

 


Co to znaczy kochać, co to jest miłość? Okazuje się, choć nie jest to odkryciem nowym, że jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie nie ma. W języku greckim istnieją cztery odmienne pojęcia, które w naszym języku mieszczą się w jednym, jakże magicznym słowie "miłość". Są to AGAPE, czyli miłość między bogiem a człowiekiem, EROS jako pożądanie, PHILIA jako zażyłość bazująca na bliskiej przyjaźni i STORGE, czyli oddanie z jakim rodzice okazują bezwarunkową miłość do dzieci albo forma sentymentalnego patriotyzmu.

Wszystkie greckie terminy wraz z naszym uniwersalnym pojęciem miłości nie oddają jednak jej meritum. Nasze wyobrażenie o miłości, szczególnie tej romantycznej pomiędzy kobietą a mężczyzną, wiążemy z ogromnym doznaniem. Tak więc nasze własne, osobiste, prywatne i indywidualne wrażenia emocjonalne stają się punktem kulminacyjnym decydującym o naszej miłości do kogoś bądź też jej braku.

Moje szczęście, moje poczucie bezpieczeństwa, mój uśmiech, moje ciepło, moje zakochanie - wtedy jest miłość.

Moje nieszczęście, mój brak poczucia bezpieczeństa, mój smutek, moja samotność - wtedy jest nienawiść?

Słowa ograniczają nas. Nazywamy miłością połacie koncepcji, które są do siebie podobne lub całkowicie odmienne.

Nie znam jednak nikogo, kto umiałby kochać w taki sposób, w jaki to opisuje rabin Twerski. Wszystkie działania, które podejmujemy, w tym te kiedy dajemy nie oczekując nic w zamian są naszą osobistą decyzją. I ponownie to my stajemy się centrum miłości, bo kreujemy obraz siebie jako dobrego człowieka (nawet jeśli nieświadomie) dla naszego własnego dobrego samopoczucia.

Nie jest to jednak nic, czego mielibyśmy się wstydzić lub nie daj Boże zaprzestać miłości tylko z tego względu, że jest ona egoistyczna. W końcu to nie tylko my czujemy się lepiej dając nie pragnąc nic w zamian lub kiedy obdarowujemy drugą osobę ciepłem i zrozumieniem.

Prawdziwa miłość jest wtedy, kiedy nie ma nienawiści za niespełnione marzenia. Prawdziwa miłość jest wtedy, gdy godzisz się na to, co może Ci sprawiać ból lecz jest konieczne.
  • awatar Sophie Lourence: @gość: zagmatwana wydaje mi się cała koncepcja miłości i to co z nią wiążemy. wydaje mi się zagmatwana, bo nawet podział grecki nie jest w stanie oddać całego sensu albo raczej całości mniejszych sensików miłości by ją zdefiniować. Można by się również zastanawiać nad tym, czy w ogóle można nazwać miłością to, gdy ktoś z powodu niespełnionej "miłości" potrafi zabić siebie albo osobę, którą rzekomo "kocha". Można by się zastanawiać nad tym, czy miłość która przeradza się w nienawiść w ogóle nią była. Można zastanawiać się nad tym czy w ogóle nasze uczucie miłości do kogoś może być tak nazwane? No tak: nasz instynkt, jak to mówisz... Może nie ma w ogóle miłości do samego siebie, tylko jest to po prostu instynkt, a miłość do siebie to tylko wyimaginowane pojęcie, którym staramy się siebie uszlachetnić?
  • awatar Gość: @Sophie Lourence: co wydaje Ci się zagmatwane w szczególności? Poza tym wydaje mi sie, że tu nie o milosc własną chodzi, ale o zwykły instynkt samozachowawczy - jesli cos nas niszczy, uciekamy z tych miejsc, od tych ludzi... Prawda? Chronimy siebie, by przetrwać, by przeżyć, by wytrzymać.
  • awatar Sophie Lourence: @gość: tak, w końcu musimy kochać po pierwsze samych siebie i to jest całkiem w porządku. poza tym nie chciałam krytykować nikogo, zastanawiałam się raczej tylko głośno pisząc wpis. Choć i tak wszystko wydaje mi się wciąż strasznie zagmatwane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Sitting, starring at the people.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
These outbursts of hers had a single, natural target, the closest one: Giuseppe, her husband. She would tum on him at times, worse than a witch, upbraiding him for his birth, his village, his relatives, slandering him horribly with obvious falsehoods, and even shouting at him : "Sign of God's wrath ! Walk on the path!", a dialect verse, referring to his lamed foot. Suddenly, then, she would be exhausted and would lie there, drained, like a rag doll. And she would start stammering in a faint voice: " . . . what did I say? . . . I didn't mean that . . . that wasn't what I meant, poor me . . . Oh my God . . . my God . . ." her face livid, her hands clutching the curly hair of her aching head. Then Giuseppe, moved to pity, would try to soothe her saying : "Ah, what does it matter? It's nothing. It's all over. You're a loony, that's what you are, a little silly thing . . ." while she would look at him, dazed, her eyes speaking of infinite love.

A little later, she would remember these scenes of hers as a frightful dream, of a split personality. It was not she, but a kind of leechlike creature,
her enemy, who clung to her, inside, forcing her to play a mad and incomprehensible role. She wanted to die. But rather than reveal her remorse, she was capable of maintaining, for the rest of the day, a grim and acid silence, almost accusatory.
Elsa Morante
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.